Kategorie

Unijny system decyzyjny

W unijnym systemie decyzyjnym szczególna pozycja resortu spraw zagranicznych, jedynego resortu wymienionego w traktatach, ma jasne umocowanie prawne. Art. 4 Traktatu UE stanowi, że: „Ruda Europejska stymuluje rozwój Unii i określa ogólne kierunki jej polityki. W skład Rady Europejskiej wchodzą szefowie państw lub rządów państw członkowskich. (…) Każdemu z nich towarzyszy minister spraw zagranicznych danego państwa członkowskiego.. Ponadto należy uwzględnić kluczową rolę placówek dyplomatycznych państw członkowskich przy UE oraz bardzo silną pozycję decyzyjną ambasadorów, tworzących Komitet Stałych Przedstawicieli (tzw. COREPER), działający na newralgicznym styku Rada-Komisja, gdzie krzyżują się kompetencje rządów i Wspólnot i gdzie podejmowane są istotne decyzje.

Po tym, co zostało powiedziane wyżej, w żadnym wypadku nie twierdzę, że tzw. polityka europejska jest po prostu polityką zagraniczną i jako taka winna być w całości realizowana przez MSZ. Byłby to błąd i uroszczenie, które w praktyce przytłoczyłoby dyplomację ogromem zagadnień szczegółowych, w których resort nie posiada ustawowych kompetencji, potrzebnej wiedzy ani zasobów ludzkich i materiałowych. Urząd KIE i komórki ds. UE w resortach takie zasoby mają i należy je właściwie wykorzystać! Zarazem trudno nie wspomnieć tu o złożonym i delikatnym problemie, jakim jest potrzeba odpowiedniego przygotowania kadrowego, technicznego i finansowego samego MSZ do wypełniania nowych zadań w warunkach członkostwa w Unii.

Ograniczenie roli współczesnej dyplomacji państwa członkowskiego UE

Jak zawrze w polityce, z uprawnieniami wiążą się obowiązki. Resort koordynujący musi zatem przyjąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo polityczne i dyplomatyczne całego procesu integracyjnego na poziomie rządowym i unijnym. Rola dyplomacji w tym obszarze jest szczególnie istotna w sytuacji Polski, upatrującej w członkostwie w UE szansy na wyjście z regresu rozwojowego. Proces integracji państwa, gospodarki i społeczeństwa polskiego z Unią Europejską będzie jeszcze przez kilka, jeśli nie kilkanaście lat wymagał osłony politycznej „równoważącej” choć w części lukę rozwojową dzielącą integrujące się podmioty. Mimo budzącego szacunek postępu w jej niwelowaniu i zaawansowania przygotowań, trzeba pamiętać, że Polska jest zaledwie na pierwszym etapie czterostopniowego procesu integracji gospodarczej (tzn. na etapie strefy wolnego handlu i to bez artykułów rolnych). Przed nami jeszcze etap drugi: unia celna, następnie etap trzeci: Jednolity Rynek i etap czwarty: Unia Gospodarcza i Walutowa. Natomiast Unia, po wprowadzeniu euro, zmierza raźnie w kierunku piątego etapu, jakim jest unia polityczna. Pokonanie tych etapów zajęło państwom członkowskim ponad 50 lat, żeby nie wspomnieć o setkach lat praktycznej współpracy. Doprawdy trudno sobie wyobrazić harmonijny rozwój w’ warunkach ostrej konkurencji na jednolitym rynku i wrastanie w cały proces integracji bez planowego oddziaływania polskiej dyplomacji na piętnastu, a wkrótce na dwudziestu czterech partnerów, bez nieustannego optymalizowania położenia państwa w otoczeniu międzynarodowym, bez dobrej koordynacji i przemyślanej strategii.9

Dlatego też ograniczenie roli współczesnej dyplomacji państwa członkowskiego UE do negocjacji i realizacji wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa nie gwarantowałoby możliwości pełnego i skutecznego oddziaływania na otoczenie międzynarodowe (wspomnianej wcześniej optymalizacji położenia państwa). Nie byłoby to w istocie także zgodne z duchem zapisów traktatowych na temat Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa. Ukazują one bowiem kompleksowe podejście do zadań zewnętrznych i ich związków z problematyką wewnętrzną oraz konieczność stosowania całej palety środków. Wręcz mówi się tam o realizacji tej polityki „w każdy możliwy sposób”, czyli z wykorzystaniem instrumentarium wszystkich trzech filarów Unii: gospodarczo-finansowego, polityczno-wojskowego i policyjnego oraz prawno- regulacyjnego.

Leave a Reply